«

»

Lis 18 2014

Henryk Zbierzchowski – bard Lwowa

Henryk Zbierzchowski 1

Henryk Zbierzchowski

Bohaterem Salonu Tradycji Polskiej z dnia 25 maja 2013 roku był Henryk Zbierzchowski.
Idąc za notą biograficzna w Wikipedii to postać wybitna i wszechstronnie uzdolniona.
Poeta, prozaik, dramatopisarz, bard Lwowa, laureat nagrody literackiej miasta Lwowa w 1928 roku i Złotego Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury w 1938 roku, piszący pod pseudonimem literackim „Nemo”. Urodził się we Lwowie 19 listopada 1881 roku a zmarł 6 listopada 1942 roku w Krynicy-Zdroju, gdzie został pochowany na tamtejszym cmentarzu.
Z wykształcenia był prawnikiem po studiach w Uniwersytecie Lwowskim. Pracował jako radca prawny w lwowskiej Izbie Skarbowej. Już jako nastolatek drukował swoje wiersze w krakowskim piśmie redagowanym przez Stanisława Przybyszewskiego. Pisał pieśni legionowe i piosenki satyryczne, kolędy, libretta, utwory dramatyczne, powieści, romanse obyczajowe, nowele. W 1900 ukazał się jego pierwszy zbiór liryków pt. Impresje. W latach 1906–1910 pracował w redakcji czasopisma Nasz Kraj i był „nadwornym poetą” lwowskiej Gazety Porannej. W latach 1920–1926 był redaktorem lwowskiego tygodnika satyrycznego Szczutek.
Był tak znany we Lwowie, że Jan Henryk Rosen ozdabiając freskami w latach dwudziestych katedrę ormiańską we Lwowie uwiecznił jego podobiznę w twarzy jednego z aniołów niosących męczennicę we fresku Śmierć Katarzyny Aleksandryjskiej. Tak naprawdę był śmiertelnie zakochany we Lwowie. Inny poeta i autor tekstów rewiowych Marian Hemar (Jan Marian Hescheles, kuzyn Stanisława Lema) mówił nawet żartobliwie, że Lwów to Zbierzchowski a Zbierzchowski to Lwów. Henryk Zbierzchowski wyrażał swą miłość do Lwowa w pięknych wierszach jak ten pod tytułem:

INWOKACJA

Kocham Cię Lwowie, miasto mej młodości,
Która się dotąd w moich żyłach pieni,
Bom krew z krwi twojej i kość z twojej kości,
Bośmy na wieki z sobą połączeni
I coś do serca mego sobie rości
Najlichszy z bruku twojego kamieni,
Który źrenicą całowałem jasną
I wydeptałem stopą swoją własną.

I nieraz pytam, dokąd mi iść, dokąd,
Gdy już widziałem tyle świata stolic
I ani uśmiech uwodzący Giocond,
Ni czar przedziwny nadmorskich okolic,
Ani Mont Blancu śnieżysty prostokąt,
Patrzący słońcu złocistemu do lic,
Nie był mi droższy, niż ty moje miasto,
Gdziem żył i szczęście swe dzielił z niewiastą.

Więc jeśli kiedyś na gwiazd pójdę połów
I zamknie moje znużone powieki
Śmierć swoją dłonią tak zimną jak ołów,
Jeszcze zobaczę, jak obraz daleki,
Te białe wieże twych cudnych kościołów,
Jak wynurzają się z oparów rzeki
I jak się pławią w wieczornej godzinie
W bladym, przeczystym niebios seledynie…

Kocham Cię Lwowie!
Możesz czytać w Internecie wiersze poety ze zbioru „Ogród Życia” wydanego w 1935 roku we Lwowie przez księgarnię polską Bernarda Połonieckiego klikając w link Ogród Życia.

Poeta sławił też obrońców Lwowa z Powstania Orląt Lwowskich 1918 roku. Mówi o tym wiersz „Hymn na cześć Lwowa”, do którego muzykę napisał urodzony we Lwowie krakowianin Bolesław Wallek-Walewski, kompozytor, pedagog, twórca m.in. opery Pomsta Jontkowa, stanowiącej dalszy ciąg Halki Stanisława Moniuszki.
Gdy ranka złoty róż swe blaski śle na łów,
W zielonym wieńcu wzgórz jak wizja błyszczy Lwów.
W tym mieście mieszka lud, co wiernym jest po zgon.
To Orląt naszych gród, to jest na trwogę dzwon.
Gdy wróg ze wschodnich twierdz u Polski stanął wrót,
Dzwonieniem wszystkich serc obrony wskrzesił cud.
I gdy ze szczytów drzew listopad liście strząsł,
Swych dzieci oddał krew, ze śmiercią poszedł w pląs.
Lwie serce ma nasz Lwów, jak przed wiekami miał,
Obrońców stanął huf i Bóg zwycięstwo dał.
Na Kresach trzymasz straż przez wieków prawie sześć!
Cześć Ci, o Lwowie nasz, obrońcom Twoim cześć!

Napisał też wiersz poświęcony pamięci najmłodszego żołnierza Powstania Orląt Lwowskich 13-letniego Antosia Petrykiewicza, ucznia II klasy V Gimnazjum we Lwowie, który zmarł 16 stycznia 1919 roku w wyniku odniesionych ran w czasie obrony Persenkówki. Antoś walczył w oddziale porucznika Romana Abrahama. Jest do dziś najmłodszym kawalerem najwyższego polskiego odznaczenia wojskowego orderu Virtuti Militari. Został też uhonorowany pośmiertnie 3-krotnie Krzyżem Walecznych. Zwłoki bohatera złożono na Cmentarzu Obrońców Lwowa w katakumbach. Były otoczone należną czcią i opieką polskiej ludności aż do końca drugiej wojny światowej. Zwłoki młodocianego bohatera sprofanowali dopiero Sowieci. Za ich sprawą katakumby wymieciono z prochów pochowanych tutaj bohaterów, a pomieszczenia zamieniono na zakład kamieniarski.
Henryk Zbierzchowski pisał o nim tak:
W pamięci ten żołnierz mały,
Który bronił Lwów
Dla Polski Chwały:
Czapka większa od głowy,
Pod którą widać włos płowy
A na obszernym mundurze
Jak ze starszego brata
Na łacie łata, 
Dziura na dziurze.

Musiał niestety ukochany Lwów opuścić gdyż był poszukiwany przez Niemców miedzy innymi za słowa wiersza o oporze jaki stawi Polska gdy wkroczą doń Niemcy. Uciekł do Krynicy-Zdroju, gdzie zamieszkał w willi „Nemo” kupionej za pieniądze z nagrody literackiej miasta Lwowa.

Sławomir Gowin zrealizował film o Henryku Zwierzchowskim pod tytułem „Kawaler księżyca”. Po projekcji tego filmu we Lwowie na stronie konsulatu RP we Lwowie pod datą 30.września 2012 rok mogliśmy przeczytać:

 


Henryk Zbierzchowski – poeta, powieściopisarz, satyryk i dramatopisarz związany ze Lwowem, autor wzruszających wierszy o mieście – jest bohaterem filmu Sławomira Gowina „Kawaler księżyca”.


Jego wiersze pisane przy stoliku w „Atlasie” na rogu Rynku i ulicy Grodzickich drukowano następnego dnia w „Kurierze”, „Gazecie Porannej” lub „Szczutku”, a uczniowie gimnazjów czytali w wypisach „Odę do Nilu”.
Zbierzchowski był wśród epigonów Młodej Polski i jako niezwykle utalentowany twórca mógł zapewne zdobyć sławę w Warszawie, dokąd przenosili się lwowscy literaci po 1918 roku. Ale Zbierzchowski ponad wszystko upodobał sobie Lwów. W swoim ogrodzie przy Piaskowej i przy atlasowym stoliku powstawały jego „serdeczne poezje” o Lwowie.
„Lwów nocą bywał knajpą, buduarem i kabaretem” mówi narrator filmu o Henryku Zbierzchowskim. Zbierzchowski był współtwórcą tej artystycznej legendy miasta. Dokumentalny film o Poecie powstał na podstawie scenariusza Sławomira Gowina. Film wprowadza w klimaty przedwojennego Lwowa”.

Mieszkający w dawnej willi Henryka Zbierzchowskiego we Lwowie przy ulicy Piaskowej, nieopodal kościoła św. Antoniego artysta-rzeźbiarz Mykoła Posikira wyrzeźbił popiersie pisarza i podarował je konsulowi RP we Lwowie.

Warto przytoczyć opowieść muzyczną Andrzeja Szypuły opublikowaną na portalu miasta Rzeszów pod tytułem „Piosenka o Wilnie, Wiedniu i Lwowie”. Dotyczy ona innego prawnika żyjącego współcześnie Henrykowi Zbierzchowskiemu, Rudolfa Sieczyńskiego, urodzonego w Wilnie.

Oprócz pracy zgodnej ze swym prawniczym wykształceniem- jako wielbiciel muzyki rodziny wiedeńskich Straussów- komponował utwory głównie w rytmie walca. Utwór napisany w 1913 roku „Wien, du Stadt meiner Träume” czyli „Wiedeń, miasto moich marzeń” stał się bardzo popularny i do dziś jest wykonywany przez najsłynniejszych śpiewaków świata:
„Powraca jak sen, wspomnienie sprzed lat,
O Wiedniu Praterze dziś śnię.
Choć mija nam czas, i ludzie, i świat,
Do Wiednia myślami znów mknę.
Kto w Wiedniu raz był i wino w nim pił,
Kto walcem upoić się dał,
w Dunaju błękicie rozmarzył się skrycie,
raz jeszcze przeżyć by chciał.
Piosenki wiedeńskiej snuje się czar,
I widzę, i wciąż słyszę miejski gwar…”.

Podobno utwór powstał w Wilnie i dotyczył tego właśnie miasta i nosił tytuł „Wilno, miasto moich marzeń”.
Następnie utwór dotarł do Lwowa i tu pojawia się Henryk Zbierzchowski jako autor słów do muzyki Rudolfa Sieczyńskiego.
Powstaje utwór „Piosnka o naszym Lwowie”, który do dziś jest z sentymentem wykonywany. Oto słowa napisane przez Henryka Zbierzchowskiego:
Gdy wiosny jest czas, wśród parków swych kras,
W girlandach z czeremchy i bzów,
Wśród dolin i wzgórz, spowity w mgieł róż,
Jak wizja wyłania się Lwów.
Gdzie zwrócisz się w krąg, granaty lśnią łąk,
I modry rozwiewa się dym.
Kto poznał go raz, w blasku wiosny kras,
Ten przenosi to miasto nad Rzym.
Więc niech biegnie w dal piosenka ta,
Co wre jak rew, co skrzy i gra.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
Ten tylko poznał wartość twą,
Kto cię raz żegnał rozstania łzą.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
O, drogie, słodkie ty miasto me,
Tu żyć i umrzeć chcę.

Opowieść o Henryku Zbierzchowskim zakończę dobrą wiadomością szczególnie dla korzystających z Internetu i mających swój profil na portalu społecznościowym Facebook.
Henryk Zbierzchowski, ten niezwykły człowiek, też tam jest!
Każdy może się z nim na FB spotkać. Lubi też dostawać od gości „polubienia”. Mam nadzieję, że dzięki waszej wizycie liczba kliknięć „Lubię to” znacznie się zwiększy.
Henryk Zbierzchowski na FB.

Henryk Zbierzchowski 2

Henryk Zbierzchowski

Henryk Zbierzchowski 3

Henryk Zbierzchowski

H. Zbierzchowski 1929 slub corki Izabelli i srebrne gody H i Ireny Zb.

Srebrne gody Henryka i Ireny Zbierzchowskich oraz ślub ich córki Izabelli w kościele o. dominikanów we Lwowie w 1929 r.

opracowała G L-Z

3 Komentarze

  1. Rys

    kto jest autorem słów i melodii pieśni o Lwowie:

    Wiedeń gra nam walca
    Paryż bawi nas
    Budapeszt swą pieśnią zachwyca wraz

    Lecz to wszystko nie Lwów
    Miasto moich marzeń
    Miasto moich snów
    Kochany nasz Lwów

  2. Barbara

    Świetna stronka i cudne wiersze. Dziękujemy

  3. Joachim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge