«

cze 13 2026

Złudzenia II RP

Życie złudzeniami
Jak pisał o swych legionowych kolegach doskonale ich znający, bo sam wywodzący się z tego środowiska, generał Zygmunt Platowski (Raport generała Zygmunta Platowskiego, [w:] Sprawcy klęski wrześniowej przed sądem historii, wybór i oprac. M. Adamczyk, J. Gmitruk, Warszawa 2005, s. 275):Ciasnota umysłowa, egoizm, lenistwo, wygodnictwo obok żądzy zabawy, pieniędzy, przesadnej troski o zdrowie cechowały część naszej góry wojskowej. Ludzie pochodzący ze skromnych środowisk chcieli żyć życiem arystokratów z taniego romansu. Ludzie ci zatracili się w urokach życia właściwych sferom najwyższym, zaniedbując zupełnie sprawy zasadnicze, przede wszystkim armie, w której zostali wywindowani na najbardziej prestiżowe stanowiska i funkcje. O nadchodzącej wojnie nie mieli wyobrażenia.

Pułkownik Franciszek Arciszewski dodawał (op. cit. , s. 132): Powody nieodpowiedniego zachowania się niektórych naszych dowódców w kompanii wrześniowej leżały też w szoku moralnym spowodowanym zbyt silnym kontrastem rzeczywistości z tym, czego oczekiwali, następnie w niepewności, co po klęsce pierwszych dni robić dalej, z braku jakichkolwiek instrukcji naczelnego wodza na drugą fazę walk. Z braku wyszkolenia kilku generałów zajmujących najwyższe stanowiska dowódcze i ich zarozumiałości po wygraniu wojny polsko-bolszewickiej, z braku dostatecznego wyszkolenia całości wojsk polskich w zadaniach defensywnych wreszcie w długoletnim niedocenieniu zagrożenia niemieckiego przez najwyższe władze państwowe, a co z tym idzie, niedostatecznym wyposażeniu wojska do walki z czołgami i lotnictwem.

Legionowi generałowie, którzy pełnili niezliczone funkcje społeczne, a od kilkunastu lat zajmowali się głównie odbieraniem kolejnych zaszczytów, orderów i wprost niezliczonych hołdów od maluczkich, w obliczu prawdziwej wojny w ogromnej większości reagowali mniejszym lub większym kryzysem psychicznym. Dysproporcja pomiędzy brutalną rzeczywistością nowej wojny a ich dotychczasowym życiem i własnymi o niej wyobrażeniami była zbyt duża. Zupełnie nie rozumieli nowoczesnej wojny opartej na technicznych środkach walki. Nie potrafili wyjść z pierwszego oszołomienia wywołanego szybkością rozgrywających się na wojnie zdarzeń.
Ci ludzie, żyjąc od dawna życiem arystokratów, rozkoszując się jego urokami dostępnymi tylko dla najbogatszych sfer tak bardzo biednego społeczeństwa jak w Drugiej RP, przyjmujący na każdym kroku wyrazy uniżonego oddania od zwykłych obywateli, uwierzyli najwidoczniej, że tak już musi być zawsze.

Wojenna rzeczywistość września 1939 roku przekroczyła ich najgorsze wyobrażenia. Nie byli w stanie jej podołać psychicznie, a częstokroć i fizycznie (o czym szerzej na kolejnych stronach książki).

Większość z nich tej wojny się nie spodziewała, a jeśli już, to liczyli się z jakąś krótką akcją przygraniczną, najbardziej z niemieckim puczem w Wolnym Mieście Gdańsku. Sanacyjne Ministerstwo Spraw Zagranicznych z pułkownikiem Beckiem na czele do samego końca łudziło się, że uda się uniknąć wojny z Niemcami. Ostatnią rozmowę przed wybuchem wojny, 31 sierpnia 1939 roku wieczorem, szef polskiej dyplomacji zakończył słowami: Dzisiaj jeszcze możemy spać spokojnie (M. Łubieński, op. cit. , s. 153). No jakże mógł myśleć inaczej, przecież jeszcze 11 sierpnia 1939 roku marszałek Trzeciej Rzeszy Hermann Göring zaprosił go na wrzesień do Niemiec na polowanie na muflony. Tego polowania na rogaciznę już nie będzie. Wkrótce to Beck miał się stać upolowaną zwierzyną trzymaną przez zwycięskiego agresora w złotej klatce w Rumunii.

Rzeczywistość wojenna okazała się porażająca, ale przecież wojny przed 1 wrześniem 1939 roku w sferach sanacyjnych notabli nie tylko mało się spodziewano, ale jeszcze mniej obawiano. Tym bardziej nie rozumiano jej konsekwencji, gdy wybuchła. Trzynastego września 1939 roku minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski zanotował słowa premiera Składkowskiego, że sądzi on, iż za jakieś dwa miesiące będzie w Niemczech rewolucja i wówczas spokojnie odzyskamy utracone tereny. Tacy ludzie jak ostatni sanacyjny premier z maniakalną wprost konsekwencją nie przyjmowali do wiadomości tragicznej rzeczywistości. Zamknięci w kokonie własnej propagandy i urojeń, nie mieli dość siły i woli, by zeń wyjść.

Rozdział XXI; Wrzesień 1939 Polscy sprawcy klęski – Andrzej Ceglarski

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>